Jestem w Holandii co rok i za każdym razem fascynuje mnie na nowo. Za każdym razem jednak w inny sposób, ten, tegoroczny wyjazd, jest chyba najpozytywniejszy, może przez fakt, że i ja patrze zupełnie inaczej, przez czerwone okulary:)
Wszystko tutaj wydaje się takie proste, tak pozytywne i idealne. Jakby spojrzeć na to przez pryzmat naszej polaczkowości odstajemy i nie mamy w czym się spierać. Wiele osób może się oburzyć, bo przecież gonimy Europę jak się tylko da, łapiemy każdą okazje, aby zaistnieć na arenie międzynarodowej, tylko wszyscy stoją z boku i przypatrują się temu wyścigowi szczurów. Nie możemy nadążyć z nowościami i wiecznie pojawiają się przeszkody na drodze do wspaniałego życia. Chciałabym nauczyć się zachodniego podejścia do życia, nie chcę wiecznie martwić się o pieniądze, o pracę i o lepszy byt dla swojej rodziny. To jest nieważne na tle tego co jest tak odległe lecz namacalne. Pragnę naprawdę nauczyć się radości z życia i poczuć w sobie moc, która jakoś pomoże mi przebrnąć przez materialny świat.
Koniec już, odbiegłam od kochanego miasta i tyle. (tylko kilka zdjęć z biegu , niedługo noc w Amstku, więc myślę, że wpadną fajne strzały)
I ♥ AMSTERDAM








masz racje z ta nasza metalnoscia ale nic nie poradzisz , uciekac stad jak najdalej tylko nam pozostalo. uwielbiam do cIEBIE wpadac.
OdpowiedzUsuńtez jade do holandii, w jakim rejonie mieszkasz?
OdpowiedzUsuńnie wiem czy juz pisalas, ale bardzo mnie tocieawi ile masz lat, bo refleksje dosc interesujace :)
OdpowiedzUsuńZ tych zdjęć można by było zrobić niewielkie fototapety na ściany :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie dodaję do obserwowanych :D